„Nie zrobimy porządnej analizy, jeśli nie mamy na nią…czasu. Cudów nie ma, są za to dane”. Wywiad z Magdaleną Urbaniak

Basia z ECHO Marketing

Założycielka agencji MaxTractor.agency, która realizuje kampanie PR i marketingowe dla firm i przedsiębiorców z branży rolnej. Autorka Tactormanii – bloga o traktorach. Prelegentka na takich konferencjach, jak I love Marketing czy TEDx. Pracowała jako PRowiec w agencjach PR, w branży digital jako Brand Manager platformy do monitoringu mediów Brand24.pl, wykładała na WSH we Wrocławiu oraz na University of Lower Silesia. Od 2018 prowadzi własny biznes, który pomaga markom w budowaniu i wdrażaniu strategii komunikacji. 

Basia Jagoda: Podczas konferencji TEDx w 2017 roku mówiłaś: „branża rolnicza już mnie trochę zaakceptowała” oraz o tym, jakie ograniczenia w głowie miałaś, startując z blogiem. Bardzo mi się to spina klamrą po konferencji Małej Wielkiej Firmy, którą poprowadziłaś po raz drugi w tym roku. Porównywanie się z innymi, które blokuje radość, sprawczość, odwagę, chęć eksperymentowania, dzielenie się sukcesami. Słyszałam to podczas Mastermindu, ze sceny, czytam o tym na grupach dla przedsiębiorców. Mierzysz się z tym, odkąd masz własny biznes?

Magda Urbaniak: Z porównywaniem się? Jeszcze kilka lat temu robiłam to wciąż, ze wszystkim, na wielu płaszczyznach. Chyba potrzebowałam punktu odniesienia, aby wiedzieć, czy jestem wystarczająco dobra, aby móc działać. Na koniec dnia zawsze w swojej subiektywnej ocenie wypadałam słabiej, mniej efektywnie albo nie tak cool. I tak, to blokuje radość, zabiera spokój ducha. Chwilę zajęło mi odcięcie się od takich praktyk. Nawet nie wiem, kiedy dokładnie to nastąpiło. Dzisiaj punktem odniesienia jest dla mnie mój własny rozwój. Interesuje mnie, czy się dzieje, jak się dzieje, czy gdzieś mogłam zrobić coś lepiej. Porównuję się do siebie samej, bo według mnie tylko takie porównywanie ma sens. Każdy człowiek ma swoją drogę, której w większości nie znam. Inne warunki, możliwości, problemy i marzenia. Jak ja mogę się do nich porównywać? Przestałam to robić i to daje mi teraz OGROM spokoju. Patrzę dookoła i mogę się inspirować, cieszyć czyimiś sukcesami albo odejść, gdy mam wrażenie, że ktoś ciągnie mnie w dół pośrednio lub bezpośrednio.

Mniej się dziś zastanawiam, więcej działam. Gdy trzeba idę taranem przez swoje wątpliwości. Krótka piłka. Niesamowicie ułatwia życie. 

Jesienią 2019 pisałaś, że branża rolna otwiera się na marketing online. Teraz, po pół roku, postrzegasz to w podobny sposób? 

Oczywiście. Tempo zmian tylko się zwiększa. Z jednej strony cieszę się, że branża agro otwiera się na – najogólniej mówiąc – internet. Widać to na przykładzie zaangażowania się firm we współorganizowanie z MaxTractorem konferencji dla agro youtuberów AgroCon. Fajnie tez obserwować późniejsze zainteresowanie wśród tych, którzy dopiero podczas wydarzenia się dowiedzieli, jak wielowymiarowa może być branża rolnicza. Widzę jednak, że sporo działań podejmowanych jest bez rozeznania, bardziej na zasadzie „zróbmy cokolwiek, najlepiej w social media (bo za darmo), ale bez planu i pomysłu”. Moją zawodową misją jest wspierać otwarte i świadome swoich potrzeb marki w rozwoju w obszarze digital. Cieszę się, że coraz więcej firm profesjonalizuje tu swoje działania.

Zanim założyłaś biznes, był blog, Tractormania. Zbudowałaś społeczność i wizerunek. Czy agencja MaxTractor czerpie z relacji, które wypracowałaś? Czy z Twojej perspektywy taka kolejność pomaga w prowadzeniu biznesu?

Jestem przekonana, że tak. Że część klientów, którzy zwrócili się do mnie (a co za tym idzie – do agencji) z prośbą o wsparcie ich marek w marketingu i komunikacji, zrobiła to, ponieważ widzieli mnie na szkoleniu, wystąpieniu lub znali moją działalność blogową. To zupełnie naturalne: chcemy pracować z ludźmi, nie z nazwami firm. Jeśli do tego dodamy dobre wrażenie (że dana osoba wie, o czym mówi i zna się na swojej pracy), to chętniej będziemy z nią współpracować. Tak mogło być w moim przypadku – tak samo, jak w przypadku moich znajomych. Przyciągają osobowością podczas wystąpień, potrafią zainteresować odbiorców offline i online, więc potencjalni klienci myślą o nich w pierwszej kolejności, gdy potrzebują wsparcia w danym zakresie. 

W podcaście Wojtka Herry rozmawialiście jakiś czas temu o tym, że Polacy nie są zbyt Data Driven. W jaki sposób Analytics, testy porównawcze i insighty efektywnościowe mogą być zrozumiałe dla przedsiębiorców, którzy są tak zapracowani, że nie mają czasu czytać, jak wykorzystać dane i rozwijać własny biznes?

Można wiele procesów automatyzować, ale nie wszędzie znajdziemy drogę na skróty. Poprawnie skonfigurowany Analytics zbierze dla nas tonę danych, ale to do nas należy zbadanie obserwacji i wyciągania wniosków. Podobnie jest z narzędziami takimi jak Hotjar czy Cluvio. W sieci mamy dostęp do wielu tutotriali i poradników. Nie zrobimy niestety porządnej analizy, jeśli nie mamy czasu do niej usiąść. Cudów nie ma, są za to dane. 

U Herry opowiadałaś też o promocji wozu paszowego (to była realizacja video). Jak udało Ci się dotrzeć do odbiorców? Mierzyliście jakoś ROI z tych działań?

Nagraliśmy film, który opublikowałam na swoim kanale na YouTube. Promowałam go także na profilu Tractormanii na Facebooku. Klient miał również prawo wykorzystać materiał u siebie. ROI, które wyznaczyliśmy, to ilość wyświetleń filmu, ilość i jakość reakcji. Dostałam także informację, że po filmie było sporo zapytań ofertowych dotyczących sprzętu, więc klient był zadowolony. 

Czym dla Ciebie jest „rozwijanie firmy”? stawiasz na skalę, czy raczej elastyczną reakcję na to, czego potrzebuje rynek?

Rozwój firmy to w mojej definicji szerokie pojęcie. To kolejne, nowe projekty, które są dla nas ciekawym wyzwaniem. Mamy szczęście pracować dziś z takimi firmami, z którymi ta współpraca jest grą zespołową, wspólnym pokonywaniem kolejnych mile stone’ów. Odbieramy na podobnych falach, co w biznesie jest niezwykle cenne. Rozwój to także powiększanie zespołu o nowe kreatywne, odpowiedzialne i inspirujące osoby, które świetnie wykonują zadania w swojej specjalizacji. Rozwój to dla mnie nowe obszary do eksplorowania. Dziś skupiamy się na branży nowych technologii i rolnictwa, a i tutaj wiele przed nami do odkrycia. Na koniec, choć to nie mniej ważne, rozwój dotyczy też nas jako jednostek: edukacja, zbieranie doświadczenia. 

Co jest dla Ciebie największym zaskoczeniem, odkąd założyłaś MaxTractor? I jakie Twoje przekonanie o prowadzeniu własnego biznesu się zmieniło?

Nie przeżyłam dotychczas większych zaskoczeń. Biznes to nie plac zabaw, z czego zdawałam sobie sprawę wcześniej. Mimo że pracowałam na etacie, zawsze bardzo odpowiedzialnie podchodziłam do swojej pracy. Z perspektywy czasu uważam, że za bardzo.

Przejmowałam się sprawami firmy jak swoimi, stresowałam, wszędzie zabierałam telefon służbowy i stale sprawdzałam maila. Z jednej strony mogłam bardziej wrzucić na luz. Z drugiej strony dzięki temu w ogóle nie przeżyłam „szoku”, który ponoć zdarza się niektórym osobom, przechodzącym z etatu na własną działalność. Jestem w pracy mniej lub więcej, ale codziennie. Podchodzę do swoich zadań profesjonalnie. To nie zmieniło się, odkąd pracuję zawodowo. W biznesie panują twarde zasady, nie ma sentymentów, liczy się konkret. Zdarzają się sytuacje trudne. Mimo to, uważam, że jest przestrzeń na empatię i ludzkie podejście do pracy. Jakiej firmy byśmy nie prowadzili, jesteśmy tylko ludźmi. 

Jeszcze dwa lata temu Twoja obecność jako blogerki wśród dziennikarzy prasy rolniczej, była postrzegana jako dziwactwo. Potem blog miał coraz lepsze dotarcie do odbiorców, a od dwóch lat organizujesz AgroCon dla influencerów branży rolnej. Czy Twoje działania zmieniły nieco perspektywę w branży?

Są ludzie, dla których pewnie nadal pozostanę dziwakiem. Tak jak będzie im się wydawać dziwne to, że rolnictwo może być fascynujące. Także osobom, które nie mają z rolnictwem bezpośredniej styczności. To nawet zabawne, zupełnie serio. Podczas ostatniej edycji AgroConu widziałam jednak pewną zmianę. Media ogólnopolskie zobaczyły spore wydarzenie, świetnych prelegentów, całodniową soczystą agendę i zaczęły się zastanawiać, czemu i co tu się wyprawia – pośmialiśmy się, ale tu dzieją się ciekawe rzeczy. Odbyłam mnóstwo rozmów, np. z osobami, które dopiero na AgroConie dowiedziały się o istnieniu youtuberów rolniczych. Takżę z tymi, które znały Tractormanię i zaproszonych przeze mnie twórców i chciały rozmawiać o konkretnych projektach. Widziałam, że moja (i nie tylko moja) ciężka praca w promowaniu rolnictwa przynosi efekty. To świetne uczucie. 

Dzięki za rozmowę! Mam nadzieję, że ta historia zawsze będzie się dla Ciebie kończyła takim optymistycznym akcentem 🙂

Oby! Również dziękuję 🙂

Wiemy, jakie znaczenie we współpracy biznesowej mają partnerskie relacje. Sprawdź nas i powierz nam swój marketing.

Czy ten artykuł okazał się przydatny?

Oceń artykuł korzystając z gwiazdek

Średnia ocena 2.7 / 5. Liczba głosów: 3